Intermarium
  • 3135
  • Brexit, Grexit i Polxit, czyli czego nie może Międzymorze?


    Reporters.pl 24 czerwca 2016

    Już wszyscy ochłonęli? Niebieskie chorągiewki z gwiazdkami pozamiatane? To teraz pomyślmy jak to, co wydarzyło się w Wielkiej Brytanii, ma się do nas i naszych sąsiadów.

    Od kiedy Unia Europejska uznała, że nie chce chrześcijaństwa jako swojej wspólnej tożsamości, jedyną racją bytu tej organizacji stało się zapewnienie jej członkom spokojnego konsumowania, prawa do dziwnych zachowań i uprawiania seksu na tysiąc sposobów, najlepiej nietypowych.

    Bo dawne szlachetne hasła o wolności słowa i prawach obywatelskich jakoś ostatnio nie są pod rządami lewaków trendy. No i teraz jako czynnik jednoczący doszedł jeszcze strach przed Rosją, przed którą – co tu kryć – w razie czego lepiej bronić się w kupie, o czym my akurat wiemy najlepiej. Nawet jeśli niektórzy chcą bronić tylko swojego prawa do spokojnego trawienia.

    Dla Brytyjczyków, ludzi mimo wszystko nadal dość konserwatywnych, o silnej tożsamości i poczuciu własnej godności, okazało się to trochę za mało. To „trochę” przełożyło się na kilka procent, które dały zwycięstwo w referendum pod hasłem „Britain First!”

    Cóż, są daleko i na wyspie, zawsze mogą liczyć na USA, więc Putin ich aż tak nie przeraża. A tymczasem mało, że do tej całej Unii trzeba dopłacać 350 mln funtów co tydzień, to jeszcze Niemcy się w niej szarogęszą i swoimi głupimi poczynaniami wywołują imigracyjny chaos. I jeszcze Polacy zabierają pracę, to też fakt.

    Jaką rolę w Brexicie odegrała Rosja? Jakąś na pewno, ale nie zwalajmy wszystkiego na nią, w końcu Wielka Brytania to nie Białoruś, gdzie z dnia na dzień można wyprać ludziom mózgi. Pytanie, co dalej zrobi Putin z tak miło rozpoczętym dniem? Bo, że w przypadku Rosjan apetyt zawsze rośnie w miarę jedzenia to wiadomo od stuleci.

    Kogo więc następnego będą próbowali „odłupać” z Unii rosyjscy spece od technologii politycznych? To wbrew pozorom nie taka prosta sprawa, nawet jeśli ma się pod kontrolą różne skrajnie prawicowe i skrajnie lewicowe grupy w kilku krajach i dysponuje mediami masowymi, mającymi wpływ na młodzież.

    Zwykle bowiem w młodym pokoleniu grupy ultraprawicowe i ultralewicowe się względnie równoważą i mają podobny potencjał mobilizacyjny. Mogą służyć jako zapalnik zmian, ale nie jako ich silnik. Kluczowe jest więc przekonanie do wyjścia z UE większości klasy średniej.

    Jest to możliwe tylko w tych krajach, gdzie klasa ta dopiero się rozwija, często odwołuje się do tożsamości narodowej, poszukuje, nie boi się nowych pomysłów na bogacenie się i nie ugrzęzła jeszcze całkowicie w laickiej konsumpcji, jak we Francji, Niemczech czy krajach Beneluxu. Innymi słowy tylko tam, gdzie komuś jeszcze w ogóle się chce jakichś zmian.

    Dotyczy to niemal wyłącznie nowych członków UE – tylko tu można wiele takich osób przekonać, że istnieje lepsze rozwiązanie niż Bruksela, która daje coraz mniej, a coraz bardziej ogranicza swobodny rozwój zarówno państw narodowych, jak i poszczególnych jednostek, narzucając wszystkim ujednolicony socjalistyczny schemat społeczny i obyczajowy.

    Problem w tym, że oprócz Polski są to wyłącznie kraje nieduże. Aby „wyłuskać” któryś z nich z Unii służby specjalne muszą się sporo napracować, sporo trzeba w to zainwestować, a korzyść z tego – jeśli w ogóle będzie – niewielka.

    Ponadto w małych krajach można, oczywiście, w miarę szybko rozkręcić masową kampanię społeczną, ale równie szybko pojawi się przeciwwaga robiona przez media, biznes i środowiska lojalne wobec Brukseli.

    Gdyby kampania referendalna była krótka to można pokusić się o robienie takich rzeczy „z zaskoczenia”, bazując na chwilowym podgrzaniu nastrojów społecznych spowodowanym krachem gospodarczym – jak w Grecji, czy kryzysem imigracyjnym.

    Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje jednak, że exit z Unii – wraz z całą wstępną polityczną gadaniną – to zabawa na co najmniej 2 lata. W tym czasie nawet najbardziej nieruchawi i mało błyskotliwi unijni biurokraci i leniuchy, ba – nawet Donald Tusk – byliby pewnie w stanie jakoś się zmobilizować i rzucić dodatkowe ochłapy na zagrożony odcinek.

    O wiele lepszym rozwiązaniem z punktu widzenia Moskwy jest więc, oczywiście, „odłupywanie” małych państw „pakietowo”, czyli po kilka na raz, podsuwając im jakąś w miarę romantyczną ideę nowego bloku, odwołującą się z jednej strony do dumy narodowej i poczucia niezależności, z drugiej zaś łudzącą część klasy średniej korzyściami gospodarczymi, większymi niż te, które daje UE.

    Taką ideą jest oczywiście Międzymorze, czyli ścisły sojusz Polski z krajami bałtyckimi, Czechami, Słowacją, Węgrami i Rumunią plus – w różnych mutacjach – z Ukrainą, Białorusią, Mołdawią i ew. którymiś krajami byłej Jugosławii.

    Problem w tym, że poza Polską ta idea dla całej reszty tych państw nie wygląda wcale tak romantycznie. Każdy zdrowo myślący człowiek zada sobie tam bowiem pytanie: po co mam zamieniać dyktat Brukseli na dyktat Warszawy? Bycie pod butem UE jest jednak w pewien sposób bardziej „prestiżowe” i – mimo wszystko – chyba bardziej stabilne niż pod butem „jakiejś tam” Polski.

    W przypadku idei Międzymorza można, oczywiście, próbować odwoływać się do tradycji historycznych Wielkiego Księstwa Litewskiego i hasła „Polak – Węgier dwa bratanki”, ale to zdecydowanie za mało, żeby na tym budować bo co ma z tym wspólnego taka Rumunia czy Chorwacja?

    Natomiast sprzecznych interesów, różnic kulturowych i cywilizacyjnych oraz konfliktowych zaszłości, głównie o mniejszości, dawne zbrodnie i zabrane terytoria, jest znacznie więcej. My mamy je z Litwą i Ukrainą plus nostalgię po ziemiach dzisiejszej Białorusi.

    Węgry mają zaszłości z Rumunią i Słowacją, Rumunia i Węgry – z Ukrainą i pewnie jeszcze kilka pomniejszych by się znalazło, jak chociażby polsko – czeski konflikt o Zaolzie. A już widzę jak zakompleksione władze w Wilnie „palą się” do sojuszu z Polską.

    Również z przyczyn mentalnościowo – cywilizacyjnych sojusz z takimi krajami jak Białoruś, Ukraina czy Mołdawia jest mało realny, pomijając już nawet różnice wyznaniowe, czy przynależność dużej części ludzi do innych kręgów kulturowych.

    Na ogół jego najbardziej gorącymi zwolennikami w Polsce są ci, którzy nigdy w tych krajach nie byli, albo byli tylko raz „u cioci na imieninach” i nie zetknęli się z sowieckim sposobem myślenia i działania, którym do ostatniej tkanki przesiąknięte są tamtejsze społeczeństwa i instytucje.

    Ja spędziłem tam łącznie 10 lat i i stamtąd pochodzi cała moja rodzina, więc wiem, że faktyczna zmiana w świadomości i nawykach nastąpi tam nie wcześniej niż za trzy-cztery dekady, o ile wcześniej Ukraina w ogóle nie podryfuje całkowicie w kierunku neobanderyzmu, na co ma wyraźną ochotę.

    Zresztą z punktu widzenia rosyjskich służb podsycanie w Białorusinach czy Ukraińcach „międzymorskiej” chęci do bratania się z Polską to byłby – jak mówią w Moskwie – risky business. Tych pierwszych Putin zdecydowanie woli trzymać na krótkiej smyczy, tych drugich – cały czas ma nadzieję odzyskać.

    Wszystko to powoduje, że idea Międzymorza – pomimo, że dla nas bardzo piękna – ma niewiele wspólnego z realną rzeczywistością. Z kolei Moskwa może ją oczywiście wykorzystywać w celu dodatkowego siania zamętu w UE, ale jako realny scenariusz ostatecznego „rozłupania” Unii nie wchodzi w grę.

    Co dalej, w takim razie po Brexicie? A co ma być? Jeszcze nigdy nie było, żeby jakoś nie było. Domy i samochody nie poznikają, ludzie nie przestaną chodzić do pracy, gromadzić zyski i jeść. Unia Europejska na pewno nie będzie już taka sama, ale w końcu – szczerze mówiąc – przed czym ona nas tak naprawdę chroni?

    W przypadku konfliktu z Rosją i tak możemy liczyć najwyżej na Stany Zjednoczone, bo jak wynika z sondaży – większość Niemców nie ma najmniejszej ochoty na jakiegokolwiek nadstawianie za nas karku, zaś ich rząd wręcz utrudnia nam prowadzenie manewrów wojskowych bo w ten sposób „niepotrzebnie drażnimy Rosję”. Pozostałych lepiej nawet nie pytać.

    A teraz – kiedy z biorców kasy stajemy się w Unii płatnikiem netto – to i korzyści gospodarcze z bycia w niej już nie te co jeszcze parę lat temu. Po Brexicie tej wspólnej kasy będzie zresztą jeszcze mniej bo Brytyjczycy wpłacali 13 proc., a brali niecałe 8 proc., więc per saldo dochody Brukseli spadną o 5 proc.

    No i z robotą może być trochę krucho jeśli nasi rodacy zaczną wracać z Wysp, a nasi sąsiedzi Ukraińcy w liczbie miliona ostatnio przecież w Polsce nie próżnują. Za to o masach muzułmańskich imigrantów w naszym kraju możemy w tej sytuacji zapomnieć, czyli nie ma tego złego…

    A dopóki Niemcy mają nadal ochotę płacić do wspólnej kasy za odgrywanie w Europie roli starszego brata to z pieniędzmi nie powinno być większych problemów. Gospodarka UE ma się ostatnio coraz lepiej, więc nawet chwilowe tąpnięcie funta na światowych giełdach – wbrew ostrzeżeniom Sorosa – nie powinno wywołać jakiegoś szczególnego kataklizmu.

    Zaś cała reszta gdybań o przyszłość Unii to jedna wielka spekulacja polityczna i równanie z wieloma zmiennymi: jaki będzie napływ imigrantów, czy Rosja zaatakuje Ukrainę, czy sama się rozwali, czy będą nowe zamachy, czy lewacy z Brukseli pójdą choć trochę po rozum do głowy i odpuszczą presję na nasz region, czy wręcz przeciwnie – uznają, że czas ostatecznie wziąć towarzystwo za pysk, czy Trump wygra z Clinton, czy… itd.

    A może Brytyjczykom się po roku-dwóch odwidzi, szczególnie kiedy zacznie im się wyłamywać Szkocja, albo dostaną nową świetną ofertę z Brukseli? W polityce wszystko jest możliwe. Jedno jest pewne – jeśli ktoś kolejny odjedzie ich śladem ze stacji Unia Europejska to na pewno nie expresem „Międzymorze”. /Marabut / Reporters.pl

    15 комментариев

    avatar
    Coraz więcej jasno, że Intermarium będzie nie zważając na opinie różnych pismaków
    +1
    avatar
    W tej części Europy jest dużo sprzecznych interesów ( np. energetycznych ), dużo uprzedzeń i zaszłości historycznych. Każdy każdemu zarzuca ,że kogoś zamordował, zrobił czystki etniczne, zabrał mu ziemię i przyłączył do siebie, że ktoś chce gaz z Kataru a inni nie chcą etc. Ale jeżeli my się nie dogadamy i nie porozumiemy ze sobą to jedyną alternatywą jest obecność Rosji i Niemiec w Europie po wsze czasy czyli następne 100-200 lat. To jest dla mnie perspektywa tragiczna bo oznacza że skazuje moje dzieci i wnuki na śmierć «pod butem» Rosji i Niemiec(Brukseli). Dla mnie jedyna racja stanu i przyszłość dla naszych Narodów to współpraca pomimo tego że się różnimy. Inaczej wszyscy przegramy przez ludzi takich jak Putin, Schulz, Merkel, Juncker etc. A to że wielu dziennikarzy, polityków i zwykłych lewaków będzie nam codziennie mówić " to się na pewno nie uda " to należy traktować jak rosyjską propagandę. ( niemiecką, brukselską etc).
    +2
    avatar
    «To jest dla mnie perspektywa tragiczna bo oznacza że skazuje moje dzieci i wnuki na śmierć «pod butem» Rosji i Niemiec(Brukseli).»
    Как это нужно понимать?
    0
    avatar
    To są marzenia Merkel i Putina — dominacja nad Europą — ekonomiczna Niemiec, militarna Rosji.

    +1
    avatar
    А это последствия американской политики недопущения в Европе вооруженных сил, соизмеримым с США. Плюс нежелание США закончить послевоенный период, а самостоятельной политике в Европе нет.
    0
    avatar
    Ostania wypowiedź ministra spraw zagranicznych Niemiec, towarzysza F-W Steinmeiera

    +1
    avatar
    *lol*

    Ale to nie jest śmieszne.
    +2
    avatar
    To prawda Panie Kurmanbek. Man nadzieję ,że polski minister Waszczykowski zacznie teraz ofensywę dyplomatyczną. :D
    +2
    avatar
    С какой целью наступление?
    Нынешний ЕС — искусственная конструкция без эконом стержня, цель которого — тормозить Германию. Если будет возврат к Формату «старого ЕС», то это сделает конструкцию жизнеспособной.
    Культурное, религиозная итд общность/близость важна, но основа основ эконом выживания Европы — создание общего рынка с 300-500 млн потребителей, это главное. Без этого экономика половины стран Европы скатится к третьему миру. А вместо этого — построена рыхлая конструкция, которая пытаются управляется только пряниками, без палки. Можно нарушать любые договоренности, и ничего, максимум дадут меньше денег.

    Позорные результаты такой структуры: Греция, которая десятилетиями экономически гадит в ЕС, и последняя волна эмиграции: на… ли на законы, а ЕС только облизывается и пытается очередной раз замаскировать дыры в структуре.
    0
    avatar
    Współczesna Unia Europejska to projekt niemiecki. Niemcy chcą «pozbyć się » z Europy Amerykanów bo pamiętają ,że w wyniku wmieszania się Amerykanów w sprawy niemieckie, Niemcy przegrały dwie wojny światowe — wojny, które mogli wygrać. Dlatego tak bardzo Niemcom zależy aby pozbyć się Anglosasów. Być może Brytania opuści UE — chociaż pomimo Brexitu nie jest to takie pewne. Dzisiaj D.Cameron powiedział ,że na razie W.Brytania nie występuje z UE. Ale za to Niemcy i Francja mają projekt nowej Unii. Zero państw narodowych, zero narodowych armii i zero narodowych służb policyjnych. JEDNO WIELKIE PAŃSTWO. A to oznacza że będzie wojna bo Polacy nie pozwolą na następny kołchoz. Jeżeli Niemcy i Francuzi chcą żyć w CC(E)CP to ich sprawa i ich dzieci. Ja wolę wojnę z UE (Niemcami) bo w bolszewii żył nie będę.
    +1
    avatar
    Współczesna Unia Europejska to projekt niemiecki.
    Совершенно не согласен. Современный ЕС — проект США, сумевших из перспективного и жизнеспособного «старого ЕС», основанного на экономике, сделать политический тупиковый вариант и навесить на Сев Европу южную как гирю.
    Dlatego tak bardzo Niemcom zależy aby pozbyć się Anglosasów.
    Англия давно выбрала не союз с европейскими странами (который неизбежно становился конкурентом США), а союз с США. Соответственны, сильная и консолидированная Европа Англии не нужна, тк не нужна она из главному союзники — США. Англия никогда не хотела и не была лидером в Европе аля Франция, сконцентрировав свои усилия за морями. Потеряв заморские владения, она должна была стать или второй державой в Европе, или вступить в союз на вторых ролях, но вне Европы, с США.
    Ale za to Niemcy i Francja mają projekt nowej Unii. Zero państw narodowych, zero narodowych armii i zero narodowych służb policyjnych. JEDNO WIELKIE PAŃSTWO
    Это — скорее возрождение старого проекта: Соединенные Штаты Европы. Потому что без единого рынка, без объединенной экономики региона Европа не может конкурировать на мировом рынке, такой рынок необходимость для тех, кто не хочет скатится в третий мир. А тот балаган, который вырастили из «Объединения угля и стали» стал неуправляем и нежизнеспособен. Если должник — Греция — считает возможным не отдавать долги и шантажировать кредиторов, то таких нужно выгонять и принуждать, а не давать денег ещё больше.
    Наибольший эффект projekt nowej Unii даст более сильным экономикам, в первую очередь сильнейшем — немецкой, французской. Но и тем, кто хочет и может работать и развиваться: Польша, Чехия, Словакия оч неплохо поднялись благодаря ЕС. А вот Греция — нет, вместо развития — приспособилась паразитировать на других странах.
    A to oznacza że będzie wojna bo Polacy nie pozwolą na następny kołchoz.
    При союзе Франции и Германии — кто с кем воевать будет?
    Польша без ЕС ИМХО вернется туда, где была между 1МВ и 2МВ — слаборазвитая стране, сильно отстающая по уровню от соседей — Чехословакии, Германии, Австрии… да и от СССР.
    Вы, пан Adam_ никак не хотите понять, что «общий рынок» — это «брак по расчету», результат не большой любви франц и немецкой элит друг к другу, а вынужденный брак, чтобы выжить экономически.
    Ja wolę wojnę z UE (Niemcami) bo w bolszewii żył nie będę.
    Не дай боги…
    0
    avatar
    Pan ABC-13. Niestety, nie zgodzę się z Panem. Unia Europejska to projekt czysto niemiecki który nazywa się Mitteleuropa. Projekt ten Niemcy opracowali przed I wojną światową i konsekwentnie go realizują — różnymi metodami. Próbowali wojnami ( I i II wojna światowa ale się nie udało ze względu na Amerykanów — wojny przegrali ) to teraz próbują realizować według koncepcji Bismarcka czyli w oparciu o współpracę z Rosją. Dlatego Niemcom tak bardzo zależy aby «pozbyć się » wojsk amerykańskich z Europy. I to rzeczywiście mogło się Niemcom udać — bo Obama już zabrał amerykańskie wojska z Europy, ale towarzysz Putin pośpieszył się i zaczął wojnę z Ukrainą. Projekt Mitteleuropa zakłada m.in sprowadzenie do Europy ( Niemiec) do 2030 roku ok. 10 mln imigrantów — ktoś musi dla Niemców pracować. Chociaż niemieccy ekonomiści mówią że trzeba sprowadzić ok 100mln imigrantów. Tu nie chodzi o wspólny rynek i wspólną gospodarkę — tu chodzi TYLKO o gospodarkę Niemiec. Niemcy zniszczą wszystkich i wszystko aby ich gospodarka pracowała. A ja wcale nie jestem zwolennikiem wojny. Ale proszę mi wierzyć — ona na pewno w Europie wybuchnie — i to znowu z powodu Niemiec( i imigrantów). Dlatego lepiej się przygotować. Dzisiaj podano informacje ze liczba imigrantów w Niemczech to już > 1 mln. Ale to tylko info oficjalne — czyli jest gorzej :)
    0
    avatar
    Unia Europejska to projekt czysto niemiecki który nazywa się Mitteleuropa. Projekt ten Niemcy opracowali przed I wojną światową i konsekwentnie go realizują — różnymi metodami.
    Проекты «объединенная Европа» весьма старые, начиная с Шарлеманя, затем — Людовик 14, Наполеон 1, итд. Ест, с доминированием очередного кандидата на объединение.
    to teraz próbują realizować według koncepcji Bismarcka czyli w oparciu o współpracę z Rosją.
    Ситуация оч сильно изменилась со времен Бисмарка: Бисмарк решал проблемы объединения Германии и появлении новой мировой державы, в 1МВ решался вопрос о военном торможении усиления Германии (эконом соревнование Англия постепенно проигрывала). Не случайно в то время союз Германии и России не состоялся, тк две империи мешали друг другу. Да и перед 2МВ союз СССР и 3 Рейха мог быть только временным — страны мешали друг другу в борьбе за мировую гегемонию.
    Сегодня дела Земли не решаются в Европе и европейцами, как это было в 1МВ, не решаются европейцами, США и Японией, как было во 2МВ. Мир стал действительно многополярным, ни Китай ни Индия не являются ни сателлитами, ни вассалами, ни даже союзниками кого-либо. Перед 2МВ крупные страны Европы решали судьбы всего мира, сегодня ни одна из евр стан не тянет на уровень мировой державы — мир сильно изменился. Сегодня даже объединенная Европа мах что сможет — не так сильно утрачивать свое положение.
    Dlatego Niemcom tak bardzo zależy aby «pozbyć się » wojsk amerykańskich z Europy.
    США и СССР законсервировали состояние «после войны», СССР распался 25 лет назад, а это состояние «после войны» длится уже 70 лет. Конец такого состояния неизбежен, Европа (а не только Германия) утратила часть суверенитета после 2МВ. Вывод амер войск из Европы — такая же часть окончания 2МВ, как и вывод советских войск. Пора становиться взрослыми и не держаться за мамину юбку. Страшно, за 3 поколения отвыкли, а придется.
    Projekt Mitteleuropa zakłada m.in sprowadzenie do Europy ( Niemiec) do 2030 roku ok. 10 mln imigrantów — ktoś musi dla Niemców pracować.
    Кто работает dla Niemców вчера и сегодня: Греция, Испания, Португалия, Албания, Черногория, Болгария ???
    Вся Европа — и Польша в том числе — вынуждена будет принимать эмигрантов. Коэффициент фертильности в 2014 в ФРГ 1,43, а в Польше — 1,33 pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_wsp%C3%B3%C5%82czynnika_dzietno%C5%9Bci
    Ale proszę mi wierzyć — ona na pewno w Europie wybuchnie — i to znowu z powodu Niemiec( i imigrantów).
    Времена меняются, политика — тоже, меняются не столько цели, сколько средства.
    1МВ имела целью получить свою долю в разделе мира (Германия) и остановить воен путем экономическую экспансию Германии (Англия). 2МВ — фактически теже главные участники и теже цели + немецкий реваншизм. Какую экономические, политические цели может иметь предполагаемая вами война, тк в любом случае, при любом исходе Европа в целом и страна-победитель могут только проиграть? Европа — уже лет двадцать — не основной мировой игрок.
    0
    У нас вот как принято: только зарегистрированные и авторизованные пользователи могут делиться своим мнением, извините.