Intermarium
  • 2467
  • Międzymorze przez które Putin podobno spać nie może


    Arkadiusz Miksa 10.02.2015 14:33
    Kilka dni temu na portalu «Fronda» pojawił się artykuł: «Armia Międzymorza budzi niepokój Moskwy».

    Według autorów artykułu koncepcja Międzymorza napawa lękiem Rosję. Pierwszym krokiem do realizacji tej koncepcji miało by być powstanie wspólnej brygady wojskowej w skład której wejdą Polacy, Litwini i Ukraińcy. Informacja tym fakcie pojawiła ostatnio na Neonie.

    Przypomnijmy tytułem wstępu, iż koncepcja Międzymorza zakłada budowę bloku państw Europy Środkowo-Wschodniej, które dzięki swej jedności byłyby się wstanie przeciwstawić zarówno zagrożeniom ze strony Zachodu ( głównie Niemiec) jak i Wschodu ( tu oczywistym zagrożeniem jest Rosja). Według autorów artykułu orędownikami tej koncepcji był Piłsudski a współcześnie Lech Kaczyński. Na załączonej do artykułu mapie widzimy obok siebie takie kraje jak Polska, Litwa, Albania, Serbia, Chorwacja, Węgry, Rumunia czy Grecja. Ten jakże ciekawy konglomerat państw miałby stworzyć pewne ramy wzajemnej współpracy wojskowej na rzecz przeciwstawienia się imperialistycznym zakusom Rosji, bo któż inny wg Frondy mógłby stanowić zagrożenie, jeśli nie Rosja.

    Żeby było jasne sama idea współpracy państw od Bałtyku do Adriatyku jest wg mnie jak najbardziej słuszna i potrzebna. Współpraca ta nie może jednak i nie powinna być efektem budowania bloku państw, które jednoczą siły przeciwko Wschodowi czy Zachodowi lecz odwrotnie inicjatywa ta powinna wynikać z naturalnego położenia geopolitycznego tych państw, uwarunkowań kulturowych i cywilizacyjnych. Dlatego nie powinna mieć wg mnie charakteru militarnego tylko gospodarczy. Jestem za zacieśnianiem wymiany handlowej między Polską a Czechami czy Serbią bo to nasi dużo bardziej naturalni partnerzy handlowi niż Hiszpania czy Irlandia.

    Putin wbrew twierdzeniom frondelkowych pismaków nie boi się idei Międzymorza bo wie doskonale, że powstanie takiego układu państw o charakterze militarnym w tej części świata jest niemożliwe. Prędzej dojdzie do połączenia obu Korei niż do powstania chociażby zalążków takiego sojuszu. Już bowiem widzę jak Serbowie bratają się z Chorwatami i Albańczykami przeciw Rosji. Już widzę głębię sojuszu na linii Budapeszt -Bukareszt i Budapeszt — Bratysława. Widzę w bloku przeciw Rosji, Greków czy Bułgarów dla których wrogiem nr jeden jest Turcja a Rosja gwarantem bezpieczeństwa na tureckiej flance.

    Wiktor Orban w jednym ze swoich wystąpień zasugerował potrzebę aby Polska została liderem państw Europy Środkowo-Wschodniej. To bez wątpienia miły gest potwierdzający życzliwość i przychylność Węgrów. Problem polega tylko na tym, iż sami Węgrzy mieliby duży problem w ramach próby budowy takiego sojuszu państw w tej części Europy. Wielu Polaków nie jest bowiem świadomych, że ci przychylni i sympatyczni Węgrzy są otoczeni przez kraje z którymi mają na pieńku. Mam na myśli Rumunię, Słowację czy Serbię. Na sympatię mogą liczyć głównie ze strony Polski i Chorwacji. Polacy mogą liczyć na sympatię Węgrów, Rumunów i być może Chorwatów. Moglibyśmy liczyć na sympatię Słowaków, którzy przecież w trakcie II wojny światowej proponowali stronie polskiej utworzenia państwa federacyjnego po wojnie ale Słowacy nie są antyrosyjscy. Podobnie z Grecją, Serbią czy Bułgarią, które przy swojej sympatii dla Polski nie wejdą w sojusz wymierzony przeciwko Rosji. Przeciwko pozycji Polski jako lidera w tym bloku byłaby Litwa i Ukraina. Takich różnic i animozji jest w tej części świata o wiele więcej, wszystkie one potwierdzają, że stworzenie takiego bloku militarnego składającego się z kilkunastu państw Europy Środkowo-Wschodniej nie jest możliwe.

    Natomiast powinna być zacieśniania współpraca gospodarcza, naukowa i kulturalna. Nie opłaca się dziś testowanie nowych typów broni pod kątem niewielkich potrzeb polskiej armii i nikłych szans na sprzedaż na rynkach światowych zdominowanych przez wielkich graczy ale może udałoby się porozumieć z Czechami, Słowacją, Węgrami czy Rumunią co do produkcji wspólnego czołgu czy transportera opancerzonego. Koszty badań rozłożyłby się na kilka państw i a zakłady zbrojeniowe miałby pewność zamówień na swoje wyroby.

    Chodzimy do kina na często głupkowate amerykańskie filmy a czy znamy kinematografię czeską czy serbską? Mówimy podobnymi językami, dotykają nas podobne problemy społeczne a tak mało wiemy o sobie. Dla wielu Polaków Rom i Rumun to jedno i to samo określenie na mieszkańca Rumunii. Pejoratywnie postrzegamy Bułgarów podczas gdy oni postrzegają nas bardzo pozytywnie. Melodia hymnu narodowego Polski i Serbii jest praktycznie identyczna. Wyznajemy głównie albo katolicyzm albo prawosławie. Bez względu na to, który z tych dwóch odłamów weźmiemy pod uwagę, to w tej części Europy wiara i religia ma się jeszcze całkiem dobrze. W greckich szkołach publicznych lekcje rozpoczynają się od modlitwy. W Rumunii, Bułgarii, na Białorusi czy Ukrainie przybywa nawet chrześcijan.

    Budujmy więc Międzymorze nie przeciwko komuś ale w imię wartości i pożytku narodowego wszystkich państw Europy Środkowo-Wschodniej.

    1 комментарий

    avatar
    Хватит вже бред нести — не будет никакого межморья, максимум что пока ещё Польша может сделать так это попробовать подключить Украину, но даже это не позволят сделать фрицы с лягушатниками, сразу урезав последней паек, а Приднестровье станет отправной точкой создания Южно-Украинской НР…
    -1
    У нас вот как принято: только зарегистрированные и авторизованные пользователи могут делиться своим мнением, извините.