Intermarium
  • 4708
  • Międzymorze - utopia czy alternatywa?



    Piotr Kular 13.02.2015, 02:26

    Wojna w Donbasie oraz imperialistyczne zapędy Rosji sprawiły, że w Polsce coraz częściej zaczęto podejmować temat naszego uczestnictwa w NATO. Wskazywano niekiedy, iż Pakt Północnoatlantycki nie odpowiada aktualnym potrzebom związanym z bezpieczeństwem Rzeczpospolitej. Jako jedną z możliwych alternatyw dla paktu północnoatlantyckiego wskazywano projekt polityczno-wojskowy, którego ojcem był marszałek Józef Piłsudski. Projektem tym było ” Międzymorze”. Artykuł poświęcony będzie analizie projektu międzymorza. Rozważone zostaną szanse jego powstania w kontekście obecnie panujących warunków międzynarodowych.
    Zasadnym wydaje się być przybliżenie pojęcia międzymorza, aby móc w dalszej części przejść do analizy tego projektu. W tym przypadku autor posłuży się terminem międzymorza funkcjonującym w Wikipedii:


    Międzymorze – Idea polityczna wysuwana przez Józefa Piłsudskiego przed I wojną światową zakładająca utworzenie federacji państw Europy Środkowej i Wschodniej. Docelowo do Międzymorza należeć miał obszar między morzami Adriatyckim, Bałtyckim a Czarnym („Morza ABC”), a konkretnie Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Ukraina, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia,Jugosławia oraz ewentualnie Finlandia.

    Należy dodać, iż pierwotnej genezy powstania projektu międzymorza można upatrywać już w Unii Polsko-Litewskiej, która miała służyć połączeniu sił przeciwko państwu krzyżackiemu.

    Projekt Józefa Piłsudskiego zakończył się fiaskiem z powodów, które uniemożliwiają powstanie takowego sojuszu i dziś – nikt nie chciał być jego członkiem. Zarówno Ukraińcy, Litwini jak i Białorusini widzieli w Polsce zagrożenie dla swoich aspiracji niepodległościowych. Czechosłowacja była prędzej rywalem Polski w walce o regionalne przywództwo, niż sprzymierzeńcem. Nie zamierzała wchodzić w skład sojuszu, w którym role przywódczą grałaby Rzeczpospolita. Późniejsze przygraniczne konfliktu zbrojne z Czechosłowacją, Litwą i Ukrainą przekreśliły definitywnie szanse na realizację pomysłu Józefa Piłsudskiego.
    W okresie po 1989 roku pojawiły się pewne zalążki myśli o idei międzymorza. Jednak już pod koniec lat 90 pomysł upadł, gdyż jego animatorzy zostali zmarginalizowani politycznie.

    UTOPIA CZY ALTERNATYWA?

    Jednym z atutów jaki jest przytaczany przez dzisiejszych zwolenników idei międzymorza jest połączony potencjał militarny oraz gospodarczy państw wchodzących w skład projektu. Wskazywane są również zalety z bliskiej kooperacji między państwami ewentualnego paktu. Z analiz dzisiejszych państw regionu, jakie w historycznych założeniach Piłsudskiego miały stanowić część projektu wynika jednoznacznie, że nie mają one ani znaczącego potencjału gospodarczego ani tym bardziej militarnego. W tym momencie zasadnym będzie rozważenie każdego z tych państw z osobna.

    LITWA

    To państwo jest Polsce szczególnie bliskie zarówno ze względów politycznych, etnicznych, kulturowych jak i historycznych. Czy jest ono jednak zainteresowane przyłączeniem się do sojuszu, w którym Polska miałaby być regionalnym liderem? Jest to kwestia wątpliwa, gdyż Litwini gwarancji swojego bezpieczeństwa upatrują w strukturach Zachodnich – NATO /UE. Chęć możliwie największej integracji ze strukturami zachodnimi (mimo, że Litwa już jest ich częścią) można zauważyć w wielu miejscach na przykład w…sklepach. Na półkach nawet małych sklepów pod produktami widnieją ceny podane zarówno w litach jak i euro.

    Sama Litwa na wzór swojego północnego sąsiada ma w planach wprowadzenie euro, na razie jest to jeszcze zbyt nieopłacalne. Ponadto prezydent Litwy Pani Dalia Grybauskaitė nie należy do polityków, którzy sympatyzują z Polakami. Wilno chętnie kupuje polskie wyrzutnie rakiet GROM, nie oznacza to jednak tego, że wyraża zainteresowanie przystąpienie do nowego sojuszu. Litwini swojego bezpieczeństwa upatrują w sojuszu, którego już są członkami. Dodatkowym czynnikiem jest wzrost antypolskiego nacjonalizmu w społeczeństwie litewskim. Co więcej, mimo wszelkich starań Litwa dysponuje zaledwie 15 tysięczną armią, więc ewentualny opór sił zbrojnych Litwy względem wojska rosyjskiego byłby jedynie symboliczny. Co ciekawe, w litewskiej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego możemy przeczytać, że Polska jest postrzegana przez Wilno jako strategiczny sojusznik. Elity polityczne tego kraju są świadome, iż to Polska jako pierwsza będzie miała możliwość udzielenia pomocy swojemu sąsiadowi. Pytaniem zasadniczym jest czy państwo, które samo nie ma szans na samodzielną obronę (nawet przez krótki czas) byłoby dobrym sojusznikiem?

    CZECHY

    Czechy w polityce międzynarodowej zachowują się asertywnie i pragmatycznie. Gdy kryzys ukraiński rozgorzał na dobre a Unia Europejska zaczynała rozpatrywać wprowadzenie pierwszych sankcji wobec Rosji, Czechy od początku były temu przeciwne. Innym faktem jest to, że wartość inwestycji jakich dokonuje Republika Czech w Rosji jest dwukrotnie większa niż chociażby inwestycje polskie. W ostatnim czasie Czesi proponowali wręcz, aby podzielić sankcje na te dotyczące aneksji Krymu oraz te, które odnoszą się do wojny w Donbasie. Podział ten ułatwiłby zniesienie niektórych sankcji gospodarczych – na czym Pradze bardzo zależy.

    Dodatkowo, siły zbrojne Czech nie są przykładem militarnej potęgi. W razie ewentualnego konfliktu na dużą skalę kraj ten, będąc w pakcie międzymorskim potraktowałby Polskę raczej jako swoją strefę buforową, nie wysyłając do Nas żadnych posiłków. Taki stan rzeczy wynikałby z faktu, że czeskie wojsko nie jest ani liczne ani nowoczesne. Według portalu analitycznego globalfirepower.com armia Czech liczy jedynie 21 tyś ludzi i 123 czołgi. Warto jednak zauważyć, że liczba czołgów jest taka jedynie na papierze. Czesi zamierzają sprzedać 90 swoich czołgów dla Iraku z czego wynika, że realnie zostanie im ich ok. 30. Pradze przy ewentualnej wojnie bardziej opłacałoby się czekać, aż Rosja wytraci impet i „stępi sobie zęby ” na Polsce, niż wysyłać posiłki, które zostałyby rozbite. Gdy Rosja dotarłaby wtedy do granic Republiki Czeskiej nie byłoby nawet skromnych sił do obrony kraju a pozycja negocjacyjna Czech jako państwa będącego stroną konfliktu byłaby zerowa. Czechom dołączanie do paktu międzymorza (który z założenia byłby antyrosyjski) zwyczajnie się nie opłaca pod każdym możliwym względem. Można dodać, że Czesi są członkami Grupy Wyszehradzkiej i nie ma to żadnego wpływu na zwiększenie obronności Rzeczpospolitej, co gorsza kryzys Ukraiński pokazał polityczną impotencje GW. Czy uzasadnionym jest stwierdzenie, że zmieni się to, gdy zmienimy nazwę sojuszu na „międzymorze” i dołączy do niego kilka innych, słabych państw?

    SŁOWACJA

    Słowacja jest krajem małym. Siły zbrojne Słowacji liczą zaledwie 13 tyś żołnierzy oraz 30 czołgów. Słowacja nie jest również potęgą gospodarczą. Kraj ten jest w niemalże 100% zależny od rosyjskiego gazu toteż w razie konfliktu może być bardzo łatwo zdezorganizowany poprzez odcięcie dostaw tego surowca. Politykę władz Słowacji ciężko nazwać proukraińską, gdyż Premier Słowacji Fico zablokował możliwość dużego rewersu paliwowego na Ukrainę – Wielkie Kapuszany-Użhorod. Oczywiście, dla Bratysławy sojusz z Rzeczpospolitą mógłby być korzystny jednak byłaby to korzyść jedynie jednostronna. Słowacja posiadająca nie liczne siły zbrojne. Nie mogłaby wysyłać posiłków, gdyż przeczyłoby to logice i interesowi Słowacji. Państwo to, widziałoby w Polsce obrońce, same jednak bronić Polski by nie mogło.

    UKRAINA

    Od czasu kryzysu ukraińskiego stosunki polsko-ukraińskie przeżywają renesans. Polska wyraźnie opowiedziała się po stronie Ukrainy. Sondaż przeprowadzony na Ukrainie przez Centrum Razumkowa nie pozostawia złudzeń: 40 % Ukraińców uważa Polskę za strategicznego sojusznika Ukrainy. Jest to dobra pozycja wyjściowa do zawiązania sojuszu.

    Gdy Józef Piłsudski usiłował pozyskać Ukraińców do swojego wielkiego projektu, spotkał się z niechęcią a wręcz z wrogością, dziś społeczeństwo Ukraińskie jest pozytywnie nastawione do Polaków. Problemem nie jest dziś przychylność Ukraińców a stan ich państwa. Ukraina ma potencjał, który pozwalałby jej być dobrym, wartościowym sojusznikiem. Niestety, obecnie Kijów jest w bardzo trudnej sytuacji zarówno gospodarczej jak i militarnej. Państwo to musi najpierw uporządkować własne sprawy i rozwiązać wiele problemów. Polska w rozwiązywaniu tych problemów i wspieraniu Ukrainy powinna brać czynny udział jednak (puki co) nie poprzez wciąganie jej w sojusz.

    Jest również dużo bardziej poważny problem w kontekście ewentualnego członkostwa Ukrainy w pakcie międzymorza. Ukraina już dziś zdecydowanie zgłasza chęć przystąpienia zarówno do UE jak i do NATO. Ukraińcy podobnie jak Litwini upatrują gwarancji bezpieczeństwa w zachodnich strukturach bezpieczeństwa- nie w międzymorzu.

    BIAŁORUŚ

    Białoruś również znajdowała się na orbicie zainteresowania Józefa Piłsudskiego w kontekście formowania paktu międzymorza. Białoruska tożsamość narodowa za życia polskiego marszałka była znikoma. Nie zmieniło to jednak faktu, że Białorusini byli niechętni projektowi Piłsudskiego. Podobnie jak Ukraińcy bali się, że zostaną najzwyczajniej wchłonięci przez ll RP i zatracą i tak słabe poczucie własnej odrębności. Dziś sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Sytuacja gospodarcza Białorusi pogarsza się, ponieważ jest ściśle powiązana z gospodarka Federacji Rosyjskiej a ta jak wiadomo cierpi z powodu niskich cen ropy oraz zachodnich sankcji.

    Nawet przy założeniu według, którego Białorusini naprawdę chcieliby wejść w sojusz z Polską, przeorientowanie gospodarki na Zachód byłoby bardzo ciężkie. Nie jest to jedyny problem na Białoruskiej drodze do domniemanego międzymorza. Kraj Aleksandra Łukaszenki od lat ogarnięty jest prorządową propagandą, według której Rosję przedstawia się jako wielkiego brata, sojusznika wszystkich Białorusinów. Zachód z kolei podaje się jako przykład „zgnilizny” obyczajowej i moralnej. Co więcej, Rosja aby podtrzymać kraj Łukaszenki pompuje co roku ogromne sumy pieniędzy, kupując sobie tym samym sojusznika. Jeśli Białoruś miałaby dołączyć w ramach paktu polityczno-wojskoweo w Polską strefę wpływów, nasze państwo musiałoby złożyć dla Mińska ofertę przynajmniej taką samą jak Rosja. Polski na to nie stać.

    Kolejnym zagadnieniem, które w przypadku tego kraju jest kluczowe to reakcja Rosji. Na przykładzie Ukrainy można zaobserwować, iż Rosjanie wcale nie zamierzają zgadzać się na prozachodnie zachcianki swoich „bratnich narodów”. Wojna w Donbasie unaoczniła zaciekłość Rosji w bronieniu swojej strefy wpływów. Wobec powyższego można śmiało stwierdzić, że przy każdej próbie oderwania Białorusi od Rosji, ta druga z pewnością rozpęta kolejną wojnę domową – tym razem na Białorusi. Nie byłoby to dla Moskwy zadaniem trudnym, ponieważ od lat na terenie Białorusi stacjonują pokaźne jednostki armii Rosyjskiej. Białoruś pod względem militarnym jest właściwie przedłużeniem Rosji, co ma odzwierciedlenie również w organizacji administracji wojskowej. Niektóre resorty obrony na Białorusi są podporządkowane bezpośrednio władzom na Kremlu. Dobrym przykładem dla powyższych stwierdzeń jest wspólny z Rosją system obrony powietrznej Białorusi.

    Podsumowując, Białorusini nie mają zamiaru przystąpić do żadnego sojuszu z Polską. Zarówno ich gospodarka jak siły zbrojne są niejako zespolone z gospodarką i siłami zbrojnymi Rosji. Białoruś jest dla Kremla strategicznie ważna, więc jakiekolwiek próby wyrwania jej z rosyjskiej strefy wpływów prawdopodobnie skończyłyby się tragicznie zarówno dla Białorusinów jak i „wyrywających”, szczególnie, gdy tym wyrywającym miałaby być Polska.

    SZWECJA

    Gdy zrodziła się idea międzymorza w składzie państw do niego należących nie przewidywano Szwecji. Dziś Szwecja jest wymieniana coraz częściej jako ewentualny sojusznik Rzeczpospolitej. Propozycja Szwecji zdaje się być niezwykle atrakcyjna. W przeciwieństwie do państw wymienionych wcześniej jej siły zbrojne składają się głównie z nowoczesnego sprzętu. Armia jest nieliczna (14 tyś żołnierzy), ale dobrze uzbrojona i wyszkolona. Sytuacja gospodarcza Szwecji jest bardzo dobra a co równie ważne – stabilna. Co więc stoi na przeszkodzie aby włączyć tak zwanych Svenów do ewentualnego projektu międzymorza?

    Zasadniczą kwestią jest to, że Szwecja jest państwem neutralnym. Szwedzi obrali tą drogę stosunków z innymi państwami od końca wojen napoleońskich. Do tej pory się sprawdzała. Wobec sytuacji na wschodzie Ukrainy oraz częstego naruszania przestrzeni powietrznej oraz wód terytorialnych Szwecji przez rosyjskie samoloty oraz okręty podwodne, państwo to musi dokonać re-definicji swojej polityki bezaliansowości. Tu pojawiła się propozycja sojuszu militarnego z Polską, jednak nie jest to takie proste. Mimo podnoszenia budżetu obronnego oraz nowoczesnej armii Szwedzi nie są w stanie bronić nawet własnego terytorium, nie mówiąc już o przyjściu z pomocą sojusznikowi. Potwierdzają to słowa ministra obrony Szwecji Sverkera Göransona – z grudnia 2012 roku. Po odbyciu przez podległe mu siły zbrojne „gier wojennych” w udzielonym dla dziennika „Svenska Dagbladet” wywiadzie stwierdził:

    „Z najnowszych gier wojennych wynika, że w razie napaści, Szwecja będzie w stanie bronić się tylko przez tydzień i to na niewielkich fragmentach kraju.„

    Szwecja podnosi nakłady pieniężne na zbrojenia, jednak nawet to nie zmieni faktu, że nie będzie mogła obronić się samodzielnie. Sztokholm (jak i wszystkie powyższe państwa) nie posiada również żadnych środków oddziaływania politycznego na Moskwę.

    WĘGRY

    Od czasu, gdy Wikror Orban wygrał wybory Węgrzy przeorientowali swoje priorytety w dziedzinie polityki zagranicznej. Budapeszt zwrócił się w kierunku Moskwy.

    Podczas swojej wizyty w Warszawie prezydent Orban wyraził chęć stworzenia sojuszu państw europy środkowej. Rolę lidera miałaby grać Polska, ze względu na swój potencjał ekonomiczny i demograficzny. Słowa te mogą działać na Polaków euforycznie pamiętajmy jednak o szerszym kontekście zarówno wizyty węgierskiego przywódcy jak i jego słów. Osamotniony na brukselskich salonach Orban, odwiedzając Warszawę chciał jedynie pokazać państwom zachodniej Europy, że ma poparcie Polski, co miało wzmocnić jego pozycję w UE. Co prawda wyczuwalne są pewne próby balansowania polityki Węgier, między wschodem a zachodem, co sprawia, że państwo to robi wrażenie rozchwianego w swej polityce zagranicznej. W przypadku Węgier ciężko mówić o międzymorzu. Projekt ten z założenia miał być antyrosyjski a obecna polityka Budapesztu jest zdecydowanie prorosyjska. Wiktor Orban zgłosił nawet roszczenia wobec Ukrainy dotyczące autonomii ukraińskich Węgrów, grając tym samym na Putina. Roszczenia te byłyby jednak dla Węgier niewykonalne w praktyce, gdyż ich armia w większości przedstawia się technologicznie na poziomie lat 50 poprzedniego wieku. Tworzenie antyrosyjskiego sojuszu z państwem prorosyjskim jest irracjonalne i niewykonalne.

    RUMUNIA

    Rumunia wiąże swoje bezpieczeństwo z sojuszem Północnoatlantyckim a w szczególności z USA. Już teraz na terenie Rumunii rozlokowywane mają być elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej a państwo te cały czas zabiega o większy udział sił NATO/USA na swoim terytorium.

    Rumuńskie Siły Zbrojne liczą ok. 75 tyś żołnierzy i 1100 czołgów. Podobnie jak w przypadku Czech potencjał pancerny wygląda imponująco jedynie w statystykach liczbowych. Jedyny rodzaj czołgu jaki posiada Bukareszt to muzealne T-55 ( i jego różnorakie modyfikacje) Od końca zimnej wojny armia jest mocno niedoinwestowana a jej potencjał stosunkowo niewielki. Warto zauważyć, że Rumunia podejmuje działania na rzecz modernizacji swoich sił zbrojnych. Kraj ten przeznacza 1% PKB na armie (NATO-wskie standardy to 2%). Od wybuchu wojny w Donbasie Bukareszt postanowił zwiększyć nakład środków finansowych o 0.2% ( 155 mln euro). Droga do nowoczesnych sił zbrojnych jest niestety jeszcze bardzo długa.

    Bukareszt teoretycznie mógłby być wartościowym sojusznikiem, jednak działania jakie podejmuje wskazują na to, że Rumunia zamierza budować swoje bezpieczeństwo narodowe na podstawie sojuszu z USA.

    BUŁGARIA

    Stosunki dyplomatyczne Bułgarii i Rosji są bardzo dobre. U źródła tego stanu rzeczy jest wiele czynników: historycznych, kulturowych, religijnych, ekonomicznych. Bułgaria widzi w Rosji sojusznika i bardzo dobrego partnera w dziedzinie współpracy gospodarczej. Gdy Polska przez całe setki lat toczyła zażarte boje z Rosją, w tym samym czasie Bułgaria świetnie z Rosją współpracowała.

    Z badań opinii publicznej przeprowadzonych w Bułgarii wynika, że niemalże 50% obywateli tego kraju jest przeciwna wprowadzanym przeciwko Rosji sankcjom. Gdy dodamy do tego, że w tym samym badaniu 39% obywateli Bułgarii poparło aneksję Krymu, można by na dobrą sprawę zakończyć na tym rozważania dotyczące udziału Bułgarii w skierowanym przeciwko Rosji projekcie międzymorza. Dodatkowo Sofia jest uzależniona od rosyjskiego gazu w 92%. Rosja dostarcza paliwo jądrowe do bułgarskiej elektrowni atomowej w Kozłoduju oraz ropę naftową do rafinerii w Burgas. Gdy Moskwa zdecydowała aby budować gazociąg South Stream w Bułgarii informacja ta została przyjęta bardzo pozytywnie. Co więcej rosyjscy turyści bardzo chętnie wybierają Bułgarię na miejsce swojego wypoczynku co pozytywnie oddziałuje na stan finansów w tym kraju.

    Wszystkie powyższe argumenty (jak i wiele innych niewspomnianych) świadczą o tym, że Bułgaria podobnie jak Węgry jest państwem prorosyjskim, co zdecydowanie wyklucza ją z grona potencjalnych członków międzymorza.

    MOŁDAWIA

    Sytuacja mołdawskiego Naddniestrza nie pozwala na przyłączenie się tego kraju do jakiegokolwiek sojuszu uznanego przez Kreml za antyrosyjski. Dobrym przykładem jest wciąż niespełnione uczestnictwo tego kraju w UE.

    FINLANDIA

    Finlandia, podobnie jak Szwecja, należy do grupy państw neutralnych. Nie jest to jedyne podobieństwo. Helsinki rozważają również przyłączenie się do paktu Północnoatlantyckiego. Faktem jest, że od lat ściśle z nim współpracują, jednak w ostatnim czasie, gdy rosyjskie myśliwce coraz częściej naruszają przestrzeń powietrzną tego kraju, zaczęto poruszać kwestię przystąpienia Finlandii do NATO. Rozważania Finów dotyczące wstąpienia do sojuszu nie dziwią, jeśli spojrzy się na długość granicy rosyjsko-fińskiej, jest ona bardzo długa przy czym różnica potenciałów wojskowych obydwu państw wypada zdecydowanie na niekorzyść Skandynawów.

    Siły Zbrojne Finlandii liczą 35 tyś żołnierzy oraz 270 czołgów. Amerykańskie taktyczne pociski manewrujące AGM-158 JASSM będące w posiadaniu przez fińskie wojsko znacząco wpływają na możliwości obronne tego państwa. Dobrze prezentuje się również lotnictwo, na które składają się 62 samoloty F/A-18 Hornet (55 sztuk w wersji C i 7 maszyn w wersji D). Warto zauważyć również ilość tzw. aktywnych rezerw osobowych, gdyż ich liczba szacowana jest na ok. 357 tyś. Armia Finlandii jest stosunkowo nowoczesna i dobrze wyszkolona czym wpisuje się w ogólne tło sił zbrojnych państw skandynawskich.

    Podobnie jak w przypadku wielu państw opisywanych wcześniej zasadniczym problemem dotyczącym uczestnictwa Finlandii w projekcie „Międzymorza” jest fakt, że nawet w obliczu zwiększonego zagrożenia ze strony Kremla, fińskie społeczeństwo jest przeciwne wstępowaniu do jakichkolwiek sojuszy obronnych. Finlandia jest państwem neutralnym i zmiana tego stanu rzeczy wymagałaby ogólnokrajowego referendum. Marcin Fronia, dyrektor wykonawczy Fundacji Norden Centrum, w programie „Tu Europa” zapytany o możliwość uczestnictwa Finlandii w sojuszach wojskowych (takich jak NATO lub Międzymorze) stwierdził:

    Na dzień dzisiejszy raczej to nie jest możliwe ze względu na to, że regularnie sondaże pokazują, że w społeczeństwie fińskim nie ma przeważającego poparcia dla tej idei. Finlandia ma świadomość tego, że również jak Ukraina graniczy z Rosją i graniczyła z Rosją również po II wojnie światowej. Cały czas Rosja jest jej sąsiadem i potrafiła wypracować sobie takie relacje, które nie zaowocowały konfliktem


    Podsumowując całościowo analizę powyższych państw stwierdza się, iż można je podzielić według pewnych cech, które wykluczają je jako potencjalnych członków projektu „międzymorze”:

    1. Państwa nie są zainteresowane uczestnictwem w żadnym sojuszu.

    2. Państwa nie są wartościowymi sojusznikami, nie będą w stanie udzielić pomocy RP – niski potencjał militarny i gospodarczy.

    3. Państwa są zdecydowanie prorosyjskie i nie chcą być członkami sojuszu, który z natury rzeczy będzie mieć charakter antyrosyjski.

    4. Państwa chcące uczestniczyć w sojuszu obronnym, jednak nie w międzymorzu a w NATO.

    DLACZEGO NATO, DLACZEGO NIE MIĘDZYMORZE?

    Abstrahując od podejścia poszczególnych państw Europy Środkowo Wschodniej do projektu międzymorza, należy też rozważyć jakim sojuszem byłoby „międzymorze ” w porównaniu do NATO. Bardzo wiele wskazuje na to, że nawet w przypadku sukcesu spojenia wszystkich (lub części) wymienionych państw w jeden „organizm” pod przywództwem Polski, efekt byłby najprawdopodobniej co najmniej kiepski. Najlepszym tego przykładem, w skali micro, jest Grupa Wyszehradzka, która miała być swego rodzaju zalążkiem „międzymorza” a obecnie funkcjonuje i działa jedynie teoretycznie. Jest politycznym i militarnym impotentem. Wprawdzie powstają różnego rodzaju inicjatywy mające na celu nadać konkretny charakter działaniom grupy, jednak najczęściej pozostają one jedynie na papierze. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest różnorakość interesów politycznych członków grupy wyszehradzkiej, do tego stopnia, że nie jest ona wstanie sprawnie funkcjonować. Gdy do tych rozbieżności dodamy kolejne, spowodowane większą ilością członków ewentualnego sojuszu, to efekt najprawdopodobniej byłby iście paraliżujący.

    Kolejną kwestią jest rola lidera/przywódcy sojuszu oraz siła innych członków paktu. Jak powszechnie wiadomo niekwestionowanym liderem NATO są Stany Zjednoczone Ameryki. Ma do uzasadnienie w rzeczywistości, gdyż jest to najsilniejsze ze światowych mocarstw o niebagatelnym potencjale gospodarczym jak i militarnym. Dodatkowo Waszyngton nie jest w Pakcie Północnoatlantyckim jedynym silnym państwem. Zaraz u swego boku ma takie państwa jak Anglia, Francja, Turcja, Niemcy itp. Państwa te posiadają znaczące środki oddziaływania zarówno politycznego jak i militarnego (broń nuklearna / duże ilości nowoczesnych pocisków manewrujących itp.). Mimo kolejnych cięć budżetowych w armiach państw Zachodu, armie te nadal przewyższają znacząco technologicznie i liczebnie państwa, które wchodziłyby w skład sojuszu „międzymorza”. Na stronie analitycznej globalfirepower, sporządzającej ranking armii świata na pierwszą dziesiątkę najlepszych sił zbrojnych przypada 6 państw NATO (USA nr 1) oraz jedno będące w sojuszu z USA, lecz nie będącym członkiem NATO.

    W tym momencie warto się zastanowić jak wyglądałoby międzymorze w porównaniu do paktu północnoatlantyckiego. Liderem tego sojuszu byłaby Polska (18 miejsce w rankingu GFP). Ciężko doszukiwać się tutaj cech wspólnych z USA, jeśli bierzemy pod uwagę gospodarkę lub armię. Nie jesteśmy mocarstwem, nawet regionalnym. Nasz budżet obronny nie jest chociażby porównywalny do budżetu Francji czy Niemiec – nie mówiąc o USA. Dodatkowo nie mielibyśmy oparcia w silnych sojusznikach, gdyż jak wyżej było analizowane, żadne z wymienionych państw do silnych nie należy.

    Oprócz tego w oczy razi brak środków odstraszania jakimi mógłby dysponować pakt międzymorski. Żadne z państw ewentualnego sojuszu (łącznie z Polską) nie posiada broni nuklearnej ani środków do jej przenoszenia (nie licząc muzealnych Su-22). Faktem jest, że broń nuklearna jest niezastosowalna (szczególnie w obronie) z przyczyn szeregu skutków jakie niesie za sobą jej użycie, ale stanowi bardzo mocny czynnik odstraszający. Jeśli chodzi o taktyczne pociski manewrujące posiadałaby je jedynie Polska (40) oraz Finlandia (dane tajne, szacuje się, że Finlandia zakupiła ok. 11 pocisków AGM-158 JASSM). Liczba 51 pocisków manewrujących, nawet gdy są to pociski tak dobre jak AGM-158, nie jest szczególnie imponująca. Oczywiście, istnieje możliwość dokupienia kolejnych JASSMów (lub innych pocisków tego typu), jednak w przypadku, gdy uzbroić trzeba by było całe międzymorze, koszt takiej inwestycji byłby ogromny. Samodzielne opracowanie technologii podobnej do tej, którą znamy z JASSMÓW lub z rakiet Kolsberga obsługiwanych przez polskie NDRy, byłoby przedsięwzięciem niezwykle kosztownym, długotrwałym (20 – 30 lat) i niepewnym co do efektów. Oprócz kwestii potencjału odstraszającego jest jeszcze wiele innych kwestii, w których wystąpiłyby rażące problemy, takich jak kwestie logistyczne/transportowe lub aspekt unifikacji sprzętu wojskowego.

    Bardziej racjonalne wydaje się wpływanie i wspinanie się w hierarchii sojuszu północnoatlantyckiego. Jest to sojusz już ukształtowany, w którym oprócz państw słabych są też światowe mocarstwa. Warto nadmienić, że NIGDY żadne państwo nie zaatakowano żadnego członka sojuszu. Międzymorze byłoby sojuszem słabych, gdzie samo państwo lider nie byłoby wystarczająco silne aby pełnić taką rolę. Nie jest to fakt, który będzie łatwo akceptowalny przez wielu ludzi, gdyż wolimy myśleć o sobie w kategoriach „potęgi”, „lidera”, tłumaczyć, że wszystko da się zrobić. Rzeczywistość nie zna jednak myślenia życzeniowego.

    SZANSA DLA MIĘDZYMORZA?

    Istnieją pewne okoliczności, w których świetle można wyobrazić sobie istnienie ,innego niż NATO, sojuszu w Europie Środkowo Wschodniej. Aby do tego doszło, liderem w takim tworze musi być USA, nie RP. Przy wsparciu najsilniejszego ze światowych mocarstw istniałaby możliwość stworzenia sojuszu, który w pewien sposób oddawałby ideę międzymorza. Warunkiem członkostwa muszą być stale podnoszone nakłady na obronność, państwa kandydata oraz jego jawny sprzeciw wobec polityki Kremla. W skład takowego sojuszu mogłaby wchodzić na przykład Rumunia, lecz nie tylko ona. Przewodnictwo Stanów Zjednoczonych nad taką koalicją dawałoby nowe możliwości włącznie z uczestnictwem nieco słabszych państw. Założenie to jest zgodne z analizami prowadzonymi przez amerykańskie centrum wywiadu geopolitycznego Stratfor- niekiedy nazywanego „cieniem CIA”. Warto przyznać, że utworzenie sojuszu, w którym ważnym (lecz nie przywódczym) elementem będzie Polska, jest dla amerykanów korzystne. Dla Waszyngtonu wiązałoby się to ze zwiększeniem swoich wpływów w Europie Środkowo Wschodniej a co znacznie ważniejsze stworzenie w środku europy swego rodzaju „klina” między Rosją a Niemcami. Połączenie niemieckiego kapitału/technologii z surowcami i zasobami ludzkimi Federacji Rosyjskiej byłoby dużym problemem dla geopolityki USA. Są to oczywiście rozważania w sferze geostrategicznej, niemniej jednak warto poddać je dyskusji, ponieważ na takiej współpracy zyskać mogą wszyscy.

    PODSUMOWANIE

    Biorąc pod uwagę czynniki, mające wpływ na utworzenie paktu odpowiadającego założeniom historycznego „międzymorza”, wynika, że szanse powodzenia takowego przedsięwzięcia w obecnych uwarunkowaniach stosunków międzynarodowych są nikłe. Część z państw branych pod uwagę prowadzi prorosyjską politykę, inne nie są zainteresowane sojuszem tego typu (lub w ogóle jakimkolwiek) a te, które wyrażają zainteresowanie są zbyt słabe aby w oparciu o ich członkostwa budować sojusz mający zwiększyć bezpieczeństwo RP.

    Polska jest dopiero na wczesnym etapie „dorastania” do roli lokalnego lidera a ewentualne sojusze, wychodzące poza NATO, lepiej organizować w oparciu o silnego przywódcę (np. USA).

    Oczywiście Polska powinna zabiegać o większą integrację z państwami regionu ale jedynie tam, gdzie ma to jakikolwiek sens. Brak jakiejkolwiek polityki zagranicznej względem państw regionu jest równie zły jak budowanie sojuszy dla samego ich budowania czego najlepszym przykładem jest Grupa Wyszehradzka. Wobec powyższego łatwo spostrzec, że „międzymorze” może być obecnie jedynie utopią.

    74 комментария

    avatar
    Статья интересная, но с выводом, что проект утопический не согласен.

    Автору не хватает кругозора посмотреть дальше сегодняшнего дня.

    Что будет, если завтра на карте Европы не станет государства Россия?
    неужто Словакия, Чехия будут иметь зависимость от хаоса с росс. территории? Они будут вынуждены пересматривать свои торгово-экономические интересы на востоке и свои вопросы безопасности. То же и Беларусь. С крахом России Лукашенко просто не удержит власть в Беларуси. Перемены неизбежны.
    0
    avatar
    Łukaszenko to większy gracz(cwaniak). Gdy padnie Rosja ,pójdzie na kolanach do Amerykanów. Tylko oni go nie będą ratować bo on nie ma broni jądrowej :)
    0
    avatar
    Так, не будут спасать. А содержать тем более не будут. Лукашенко это понимает, поэтому в большой печали и даже растерянности. Под ним развертывается бездна, пропасть.
    0
    avatar
    бездна, пропасть

    "… не так раскорячишься"©
    0
    avatar
    Dokładnie. Jeżeli sobie teraz nie zapewni jakiejś «odskoczni» to może go spotkać los N.Ceausescu. I nie zrobią tego Białorusini ale tzw. służby.
    0
    avatar
    Rzetelny artykuł chociaż w kilku punktach niezależnych od miejsca i czasu mija się z prawdą. Nie jest to wina autora czy jego niedopatrzenie ,ale myślę zwykły brak wiedzy specjalistycznej — trudno go za to winić. Najważniejsze ,że artykuł ma prawie rok jest więc idealną podstawą do ustalenia tzw.punktów wrażliwych oraz zmiennych. I dopiero na tej podstawie można się pokusić o określenie szans Intermarium na dzisiaj. Ale rzeczywiście kilka «ciekawostek» przedstawia. Pozdrawiam
    0
    avatar
    В 2012-м году, в Вильнюсе, на семинаре, в присутствии литовцев и россиян из либерального лагеря я публично озвучил радикально-смелый тезис, который тогда почти всеми не был понят. Я сказал следующее:

    — Мы наблюдаем завершение проекта «Россия», который 300 лет тому назад инициировал московский царь Петр Первый. Россия как государство «заканчивается», умирает. Отсюда мы должны исходить и строить свои планы, прогнозы, предположения.

    — Нужно думать о том, что будет завтра на месте государства «Россия»,
    — Нужно думать КАК и почему рухнет режим в Беларуси.
    — Нужно понимать, что высока вероятность гражданской войны на месте России и ее отголоски в Украине, Беларуси, в Закавказье и на Кавказе.
    — Нужно объединять усилия всех стран региона по стабилизации ситуации в их странах и на той территории, что сейчас называется «Россия». Причем Западу, Японии и Китаю придется ввести свои войска на территорию России под эгидой ООН.

    Россияне на меня смотрели как на идиота.:) Возражали. А я им приводил высказывание Ленина, что либералы в России политические импотенты, недоумки и вообще слабаки. Ничего не могли ДО Ленина, при Ленине и не могут при Путине. Они улыбались, не сердились, соглашались.

    С той встречи прошло 3.5 года. И уже никому не кажется бредовым мой тезис о том, что "проект Россия заканчивается" на наших глазах.8-)
    0
    avatar
    Monro, wybacz ale ja w to nie wierzę że Roja się rozpadnie, uwierzę jak zobaczę.
    0
    avatar
    Хорошо.

    Потом когда все так и случится не забудьте признать меня Новым Пророком, а себя неверующим в Пророка Фомой. :)
    0
    avatar
    Z tym zakończeniem projektu «Rosja' może być duży problem.Chyba ,że wygaszanie Rosji będzie trwało wiele lat -powolutku, powolutku. ( broń jądrowa ) Najbardziej będą ją ratować Amerykanie. Tak jak próbowali ratować CCCP. Ale są jeszcze Chiny ,które łakomym okiem patrzą na Syberię. Więc może być jeszcze taka alternatywa dla Rosji ,że pójdą w całości „pod opiekę“ Chin. A to będzie oznaczało ,że Rosja politycznie „przeniesie się “ do Azji i straci jakikolwiek wpływ na politykę europejską.
    0
    avatar
    Z tym zakończeniem projektu «Rosja' może być duży problem.

    Об этом я и говорил в Вильнюсе. Нам следует срочно думать над проблемами, которые стоят не только сейчас, а которые произрастают и появятся в недалеком будущем. И самая главная из них- контроль над ядерным оружием в России, если государство там рухнет.
    0
    avatar
    Сибирь, Д. Восток России отойдут к Китаю, я так думаю.

    Юг будет тяготеть к Турции, Ирану.

    Север нынешней России потянется к Европе.
    0
    avatar
    Dokładnie.To prawda.Jest jeszcze jeden ważny ,a nawet najważniejszy kontekst — ludzie ,którzy mieszkają w Rosji. Gdyby Rosja runęła od razu zaczną się rzezie ,walki, etc. A naród nic nie winien że ma durnych polityków. Dlatego proces wygaszania musi być powolny aby się ludzie nie pozabijali jak w Libii, Liberii, Egipcie, Syrii itd.
    0
    avatar
    Это ж Московия, Россия, СССР, Россия.

    Тут всегда все строилось или разваливалось на крови.
    Чудом было, что СССР развалился мирно. Это исключение.
    Что сейчас Россия развалиться мирно, я не верю. Будет война.
    0
    avatar
    CCCP rozpadł się pokojowo bo wtedy nie było biznesu ,dużych pieniędzy, oligarchów i bogactwa. Dzisiaj będą walczyć o swoje pieniądze do ostatniego Rosjanina.
    0
    avatar
    Спасибо за статью. С «утопией Интермариума» не совсем согласен. Всему свое время. Считаю, что единственным правильным вариантом И. есть союз РАВНОПРАВНЫХ государств — Польша — Беларусь — Украина — Литва. У этих стран наиболее реальные шансы на объединение. Украина пока еще никуда не идет — только пытается, там все непросто. Беларусь (естественно после развала РИ, иначе Донбас-2) должна будет куда-то примкнуть — экономику надо будет восстанавливать (думаю получится быстро, если правильно организовать). Литва пойдет или тогда претензии к Вильно и Виленскому краю, культурным ценностям ВКЛ и проч. негативным процессам (при правильной постановке вопроса). И если не будет СОЮЗА РАВНОПРАВНЫХ ГОСУДАРСТВ — это будет пустой разговор (мерятся пиписьками — это несерьезно, это уже было, закончилось уничтожением ВКЛ и Речи Посполитой).
    Но даже в таком виде И. может оказаться всего лишь игрушкой в руках мировых игроков… Другое дело, если бы во главе И. оказались толковые прозорливые политики, что-то могло бы получиться. Но слишком много плюсиков должно сойтись в одном месте, а это большая редкость, хотя, наверное, возможно, хотя бы теоретически...%)
    +1
    avatar
    Chciałbym abyś był z Litwy.Może by było nam łatwiej podjąć temat rozmowy Polska- Litwa.
    Napisałeś związek równych państw,partnerstwo czyli wszyscy mają takie same prawa i obowiązki( równy z równym) niezależnie od wielkości kraju,ilości ludności zamieszkującej dany kraj, siły gospodarczej i militarnej,wyznania i innych rzeczy których nie wymieniłem. Czy zgadzasz się z tym co napisałem?
    0
    avatar
    Штаты в США все одинаковы по экономике и финансам? И как они до сих пор 200 лет живут? %). Кто больше будет вкладывать, тот больше и получать, но возможности должны быть у всех ОДИНАКОВЫЕ. Я не из Литвы. %). А что вы не можете с литовцами поделить — территории, наследие?, кто главнее, кто был самым крутым?
    А если союз И. будет неравноправный — выход только один — ЕС, НАТО. Ничего придумывать не надо — там уже все есть — главные, неглавные, сильные, слабые и т.д. Останется только выманивать у еврочиновников побольше денюх на всякие «программы экономического развития» :)
    0
    avatar
    Czyli się zgadzasz z tym co napisałem.
    Litwini uważają że Polska zachowuje się duży brat który próbuje podporządkować sobie młodszego brata, natomiast Litwa uważa że skoro jest mniejszym bratam to może to wykorzystywać większego brata tylko dlatego że jest mniejsza i ma mniej ludności.
    0
    avatar
    Я согласен только с тем, что все зависит от полит. элит и народов. Если есть серьезные взаимные претензии друг к другу (которые могут просто хорошо подогреваться из той же Германии или РИ), тогда нечего огрод городить, надо идти разводить пасеку и грядки на даче и готовить хороший погреб с какой-нить дедовой берданой на лихие времена, которые могут начаться очень скоро… А уж внуки может и решаться замутить кокую конфедерацию… %)
    На сегодня все. Если что, отвечу завтра. Дабранач. %)
    0
    avatar


    źródło:http://kurierwilenski.lt/porownanie-sytuacji-polakow-na-litwie-i-litwinow-w-polsce/
    czy nie wydaje Ci się że to odbiega od partnerstwa jak to się ma do tego RÓWNY Z RÓWNYM
    +1
    avatar
    Ja takiego partnerstwa i równości z kimś takim nie chcę.Jak wszyscy to wszyscy babcia też!
    0
    avatar
    Zawsze się coś nowego dowiaduję. Wiedziałem,że jest źle ale nie wiedziałem że aż tak. To rzeczywiście niema mowy o partnestwie z Litwą.
    0
    avatar
    Jak to się mówi całe życie się uczymy.
    0
    avatar
    To prawda.Od dawna uważam,że nie należy wysyłać nad Litwę naszej osłony myśliwców, która co 4 miesiące rotacyjnie jest zmieniana z Niemcami, Hiszpanami i Czechami. Możemy spokojnie ćwiczyć w innych częściach Europy i nie tylko. W tamtym roku nasi chłopcy ćwiczyli na Alasce zadania bojowe. Niech Żmudzini nie narzekają tylko zadbają sami o swoje bezpieczeństwo. PKB per capita mają bardzo wysokie więc ich stać.
    +1
    avatar
    Вот смотрите, что получается — вы готовы посылать самолеты, например, в Испанию (не важно куда) за 3 тыс. км от Польши, а на своей границе (Литва) хотите создать почти врага — где логика??? Литва была частью Речи Посполитой, общей истории много сотен лет! Может поэтому и пропала ВКЛ и Речь Пополитая, что переругались внутри страны между собой (если почитать историю, так оно и было). Наступить опять на те же грабли? Никто не захочет. Как-то так, если с большего. Поэтому проект Интермариум и есть только в головах немногих людей. %)
    0
    avatar
    Задайте себе вопрос «почему так» и найдите истинный ответ на него — и тогда все поймете сами и сможете (если захотите) решить проблему. Если не в силах решить спорные вопросы с малым государством (с которым связывает 700 лет общей истории, что тогда говорить о более серьезных проблемах?). Создается впечатление, что Интермариум — это всего лишь политический проект сильных мира сего для решения своих личных задач, а мы всего лишь пешки в их игре. Наши народы и элиты, наверное еще не готовы объединиться, а когда будут готовы, тогда уже не будет необходимости — мир теряет границы очень быстро, понятие «национальное» исчезает. Очень жаль, что, можно сказать, братья не могут собраться в одну семью. А может так оно и лучше. Хотя мое мнение, что И. — стоящий проект, но… вопросов больше, чем ответов…
    0
    avatar
    Na takim przykładzie chcę Tobie przedstawić że równość ma być na każdej płaszczyżnie i nie podlega jakiejkolwiek dyskusji.
    +1
    avatar
    Całkowicie się zgadzam z tym,że bracia nie mogą się dogadać. Ale czy to wina Polaków? Litwini non stop zarzucają Polakom ,że chcemy im odebrać Wilno i Wileńszczyznę! Jak i po co ?! Bylem raz w życiu w Wilnie. Ładne miasto i to wszystko. Dla mnie ma związek z Polską historyczny. Ani nie mam zamiaru ja tego Wilna odbierać ani też Polacy. Dzisiaj Wilno jest stolicą Republiki Litwy i niech tak zostanie. Dlatego nie rozumiem tej litewskiej postawy i tego ciągłego antagonizowania. Już nie wspomnę o sprawach ekonomiczno-gospodarczych, które z mojego punku widzenia są teraz bardzo ważne w relacjach z Litwą. I chodzi tu głównie o ICH bezpieczeństwo oraz o bezpieczeństwo Łotwy i Estonii. Oczywiście ,że chciałbym aby mniejszość polska na Litwie miała takie same prawa jak mniejszość litewska w Polsce. Dlatego zaskoczyła mnie tabela kol.qzenek. Nie wiedziałem że jesteśmy jako Polacy tak dyskryminowani na Litwie. Przypomina mi to twierdzenia niektórych środowisk ukraińskich ,że Polacy chcą zabrać Ukrainie Lwów. Nie wiem skąd takie twierdzenia i przez kogo rozsiewane. Mówiąc normalnym językiem — na czort mi Lwów. Tak samo na czort mi Wilno.Nie chcę nikomu nic zabierać jako Polak ,ale też nie chcę aby mnie coś zarzucano lub zabierano. Litwini żyją w Wilnie z Polakami razem i myślę,że powinni z nami żyć w zgodzie — jak w Rodzinie. A oni cały czas antagonizują. Po co? w imię czego? Rozsiewania nienawiści ?! Byliśmy razem przez kilkaset lat. Elity polskie mają pochodzenie litewskie, elity litewskie mają pochodzenie polskie. Jest mi wstyd pisać tym że bracia nie mogą się dogadać.
    +2
    avatar
    Был в гостях, только приехал.
    «Litwini żyją w Wilnie z Polakami razem i myślę,że powinni z nami żyć w zgodzie — jak w Rodzinie. A oni cały czas antagonizują.»
    Так вы разобрались, почему не получается мирно жить с литовцами? Нет, не разобрались, поэтому эту проблему решить вряд ли сможете. Это первое. Второе. Вы не забыли (вместе с литовцами), что Вильно и Виленский край — это вообще-то территории БЕЛОРУСИ, ее СТОЛИЦА (на то время)???, отданные НАСИЛЬНО сталиным во время 2МВ (или это тоже не белоруские территории %) )? Вот представте, что во время 2МВ (мировой войны) Варшаву и окресности отдали Украине и до сих пор это было бы так. Как себя вели поляки сейчас?
    Пока элиты/народы Польши, Беларуси, Литвы, Украины не разберуться по-справедливости (наивно?) с взаимными претензиями (а это вообще возможно?), до тех пор будем марионетками, но не будем игроками. И лучше ЕС и НАТО (где более-менее все понятно, кто, где и куда), чем новая авантюра, где с самого начала есть серьезные претензии друг к другу.
    0
    avatar
    Чем ЕС лучше? Завтра не будет никакого ЕС. Смотрите дальше.
    0
    avatar
    А что будет? Пустота? Природа не терпит пустоты… %)
    0
    avatar
    Природа не терпит пустоты…

    А кто сказал, что империи или конфедерации- это пустота? В каменном веке не было никакого ЕС и ниче себе, обходилися.:D
    0
    avatar
    Поживем — увидим. %)
    0
    avatar
    Na pewno problemów jest dużo. Żyjemy w takim miejscu w świecie, gdzie nigdy nie było spokojnie. To nie Australia czy Nowa Zelandia ,gdzie nigdy nie było wojny. Mamy wspólnie za sobą bardzo «burzliwą» przeszłość. Wojny ,walki, zabieranie sobie nawzajem ziemi ,miast itp. Może dlatego mimo wszystko tak do siebie chcemy się zbliżyć i połączyć. Bo jesteśmy jak RODZINA. Nawet gdy się pokłócimy to trzeba się przeprosić, «przytulić» i pomóc jeden drugiemu. JAK BRAT BRATU. A najważniejsze aby w tej RODZINIE jeden nie występował przeciw drugiemu. Trzeba usiąść przy stole i rozmawiać ale przed kamerami telewizji. Aby narody wiedziały ,że politycy chcą i mogą się dogadać to zwykli normalni ludzie też powinni i mogą. A bez względu jakie miasto dzisiaj do kogo należy- ja nikomu nic bym nie odbierał. Bo to jest nasza WSPÓLNA historia. Lepiej się nią cieszyć w gronie naszej RODZINY niż ciągle żyć pretensjami.
    0
    avatar
    Т.е. давайте все забудем, откроем чистый лист и будем писать историю заново? И опять наступим на те же грабли? Не надоело?
    Есть спорные проблемы — надо садиться за круглый стол и решать (если хотим получить положительный результат).
    А если нет проблем, то почему ничего не выходит (и вряд ли выйдет)?
    Только открытый и честный разговор, иначе — бла-бла-шоу для решения своих личных проблем.
    0
    avatar
    Есть спорные проблемы — надо садиться за круглый стол и решать (если хотим получить положительный результат).

    O tym właśnie piszę. Jeżeli są problemy ( a przecież wiemy że są ) to należy rozmawiać. Zgadzam się.
    0
    avatar
    «to należy rozmawiać.» не просто разговаривать, а РЕШАТЬ. Реальные действия. Реальные результаты. Разговоры интересны только теоретически.
    0
    avatar
    Dokładnie. TAK. Trzeba działać i podejmować decyzje. Potrzebne są teraz konkretne przedsięwzięcia. Może jakieś propozycje? :) Od czego należy zacząć działać aby miało to konkretny efekt?
    0
    avatar
    Это общая концепция. Последующие действия должны быть предприняты на этапе реального движения стран-участниц в направлении И. %)
    0
    avatar
    «Разговоры интересны только теоретически.» Czy to się też tyczy tych zebranych w dziale Intermarium? -odpowiedź TAK
    0
    avatar
    Упражнения в разговорном (письменном) жанре? %)
    0
    avatar
    На сегодня все. Дабранач. Bye. %)
    0
    avatar
    Tutaj możemy sobie porozmawiać w sposób teoretyczny o koncepcji. Ale można założyć też nowy dział na portalu np. Infrastruktura lub o innej nazwie w którym będziemy mogli rozmawiać o konkretnych projektach gospodarczych, które należy «odpalić » aby zacząć zbliżać się do koncepcji. Nie wiem tylko czy serwer wytrzyma. Aby skończyć z teoretyzowaniem ,trzeba mówić o konkretach — drogach,kolei transporcie lotniczym, wodnym. rozbudowie portów morskich ,przemyśle ,eksporcie itd itd. Czy to się komuś przyda czy tylko zostanie wewnętrzną dyskusją BRAMYBY. Nie wiem. Możliwe ,że taka wymiana informacji i poglądów będzie jednak dla kogoś impulsem. Ponadto myślę ,że przyciągnie nowych fachowców do dyskusji.
    0
    avatar
    Согласен. Напишите об этом статью для Брамы, повесьте ее тут. Обсудим. Попробуем даже на русский перевести ее.
    0
    avatar
    Ok. Ale zrobię to w przyszłym tygodniu. Muszę przygotować materiał.
    +1
    avatar
    %) Я уже предлагал Браме набросать примерную Конституцию Интермариума (концепцию, чисто ради смеха, с широким обсуждением). В ответ — тишина… Экономические проекты? Когда в РБ массовый исход людей из предпринимательства (из-за целенаправленной политики государства)??? Ну если только совместные проекты с боооольшими чиновниками… %) (но это здесь можно не обсуждать) %)
    Здесь (в РБ) даже говорить о каком-то Интермариуме (политике, отличной от генеральной линии партии и правительства) уже небезопасно. 8-)
    0
    avatar
    Раз тишина- так напишите сами. Милости просим. Обсудим Конституцию.
    Как по мне, так все же конфедеративную Конституцию.
    0
    avatar
    Для чего? Что бы ви постебались? :)
    0
    avatar
    Критикуешь? Предлагай.

    А если только критикуешь? Тогда ты просто балабол.:)
    0
    avatar
    На ты с Вами не переходили, имейте минимальный уровень культуры общения. А насчет балабола — так это те, кто очень хвастается своим крутым и очень правильным образованием (историки там всякие и проч. гос. устроители), показывают, какие они умные и начитанные, а вот конкретно предложить и нечего… балаболы, что сказать… :)
    Или только между собой да с Суздальцевым лайном перекидываться?.. :)
    0
    avatar
    Ты/Вы- какая разница? Это интернет.

    Я не хвастаюсь своим образованием. Я пару раз поставил советского инженера Кирсанова на его место, а то он возомнил себя историком и философом. А он всего лишь советский/постсоветский инженер по образованию. И только. 8-)
    0
    avatar
    Jeszcze raz witam wszystkich w piękny ,słoneczny ,śnieżny mroźny dzień :)
    Napisanie projektu Konstytucji Intermaium pozostawmy prawnikom-konstytucjonalistom. Sama myśl mnie przeraża. To jest mnóstwo pracy ale przede wszystkim do tego potrzebne są konsultacje społeczne. Każdy naród, który zechciał by uczestniczyć w projekcie «I» powinien najpierw złożyć swój projekt i na podstawie wszystkich projektów, np. Białorusi, Ukrainy i Polski wspólna komisja konstytucyjna opracuje projekt. To jest duuuuuuuuuuuuużo pracy.
    0
    avatar
    «Każdy naród, który zechciał by uczestniczyć w projekcie «I» powinien najpierw złożyć swój projekt»
    Ключевые слова «каждый народ… должен создать свой проект»…
    «To jest duuuuuuuuuuuuużo pracy» И когда же эту працу начинать делать??? Лет через 10-20-50??? %)
    У меня в школе была хорошая учитель по математике. Она часто нам повторяла: «Для того, что бы научиться решать задачи, надо их РЕШАТЬ». %)
    0
    avatar
    Jeżeli są wśród nas prawnicy konstytucjonaliści to super. Jestem za. Ja niestety w tej kwestii nie czuję się mocny. :( Jeżeli zaś chodzi kwestie ekonomiczne to uważam ,że są to sprawy w miarę uniwersalne ( przecież pieniądze każdy kocha 8-) ) i dlatego możemy o nich pisać i rozmawiać. Może to zabrzmi dziwnie ,ale uważam że punktu widzenia przemian/modernizacji gospodarki Białoruś ma najlepszą sytuację startową. Niestety, według mojej oceny UE wprowadziła do Polski dużo dobrego -ale też wiele, wiele rzeczy/kwestii złych albo inaczej mówiąc błędnych. Republika Białorusi ma idealną pod tym względem sytuację, bo może uniknąć naszych polskich, czeskich, węgierskich czy słowackich błędów. A mam tam wielu przyjaciół, więc mówię to z autopsji. Szczególnie teraz należy mówić o sprawach ekonomicznych w zakresie PLANOWANIA .Celem uniknięcia błędów.
    0
    avatar
    Для начала достаточно было бы определиться-зачем этот Интермариум?
    Здесь вот прозвучало-чтобы противостоять России.
    Так проще в НАТО вступить.
    0
    avatar
    зачем этот Интермариум?

    Как зачем!%) Отгородиться высоким забором от Кремля, от москалей. 8-)
    От их дурных закидонов восстановить империю. %)

    Здесь вот прозвучало-чтобы противостоять России.
    Так проще в НАТО вступить.


    НАТО-это военный блок, а нам от москалей нужен цивилизационный блок. А НАТО от нас никуда не уйдет.8-)
    0
    avatar
    Очень ценное замечание, согласен, спасибо.
    Ранее я об этом тоже говорил «сформулировать саму идею Интермариума — для чего создается это объединение стран и на каких принципах».
    0
    avatar
    Białoruś na razie nie musi wstępować w NATO. Rosja by tego nie przeżyła :) :) :)
    0
    avatar
    Переживёт.
    Не такое переживали.
    У нас НАТО под Питером и ничего, живём.
    0
    avatar
    Все действия по вступлению РБ в И., ЕС, НАТО только после распада РИ, иначе — Донбас-2.
    +1
    avatar
    To prawda. Białoruś powinna żyć w pokoju. Wystarczająco dużo wojen przeszło przez nasze ziemie — Biąłorusi, Ukrainy ,Polski. Aby Białoruś żyła w pokoju nie musi wstępować w NATO. Wystarczy wysoki mur na granicy aby «zielone ludziki» nie przechodziły. ;)
    0
    avatar
    Да, я не знал, что оказывается существуют такие литовско-польские противоречия. Действительно, от таких дискриминаций меньшинств соседями до Интермариума далековато) Кстати, не силён в уставных документах ЕС — а как членство в ЕС соотносится с нахождением стран, в него входящих, в другие политические союзы? Превалирование законодательных актов и прочая-прочая. Потому что уговорить все стороны будущего Интермариума, которые сейчас входят в ЕС выйти из него строевым шагом и влится в новое образование — нонсенс. Значит, придется как-то сосуществовать. И вот что на это говорят уставные документы ЕС?
    +1
    avatar
    Nie przewidują takiej sytuacji. Jak w CCCP :) Przecież żyjemy w europejskim raju. A na poważnie to powstała grupa Weimarska — Polska-Niemcy-Francja. Ale myślę ,że jest to twór «martwy». Natomiast powstała też wiele lat temu Grupa Wyszehradzka. I to było bardzo dalekowzroczne. Grupa działa w UE ale tak naprawdę prowadzi własną politykę wewnętrzną np. co do imigrantów arabskich. Straż Graniczna z Polski, Czech, Węgier i Słowacji razem patrolują granicę z Chorwacją. I Unia nie protestuje przeciwko zacieśnianiu współpracy w ramach V4.
    0
    avatar
    ЕС как проект недолговечен, я думаю. Развалится. Бо по сути это проект социалистический. А нам и СССР хватило, в ЕС белорусы не вступят, это исключено.
    +1
    avatar
    Niestety UE rozbiją Niemcy ,które sprowadziły do Europy ok 1 mln imigrantów arabskich. Podobno ma do Europy przyjechać w najbliższym czasie drugi milion. Taka unia rozpadnie się bardzo szybko. Tzn. rozpad może trwać np. 7-10 lat ale nastąpi. I to jest czas dla polityków i narodów międzymorza aby się dogadać ( lub nie dogadać :( )
    +1
    avatar
    так, согласен
    0
    avatar
    Да, вот кстати в плане политики в отношении мигрантов ЕС сам под себя такую, сука, огромную бомбу запихнул, что не рвануть она наверное уже не может… Ну, если действительно проект будет недолговечным, то на его осколках междуречье собрать можно и попытаться — главное, чтобы совпали амплитуды: размежевание Западной и Восточной Европы (я думаю, конфликт будет происходить именно по этой линии), ослабление России, приход к власти в РБ адекватного руководства, etc.
    0
    avatar
    Pycha Niemiec i ich przekonanie ,że w sposób nieomylny mogą kierować UE doprowadziła do tego że sami sobie skonstruowali tę bombę i sami ją podłożyli. Niestety, jak zawsze w przypadku Giermanców, gdy wybuchnie bomba (ekonomiczno-imigracyjna)którą ONI podłożyli to znowu ucierpi wiele niewinnych narodów.
    Myślę ,że to jest bardzo dobry moment aby zacząć w ramach narodów Intermarium szerokie konsultacje i akcje informacyjną o projekcie. Bo przeciętny człowiek nie wie o co chodzi i najpierw pełną wiedzę trzeba mu przekazać. A najważniejsze to skonsultować z ludźmi jak każdy widzi tą koncepcje. Dzisiaj w dobie internetu jest to jak najbardziej wykonalne.
    0
    У нас вот как принято: только зарегистрированные и авторизованные пользователи могут делиться своим мнением, извините.